Konecka Setka

VII Supermaraton Pieszy na 100 km „Konecka setka”

100km/17h 10 min


Dwie pętle po 50km z bazą w Sielpi. Wstępny rekonesans nocną porą, a potem pogłębianie fascynacji ziemią konecką za dnia. Wystąpiła ścisła korelacja między fascynacją i rodzajem nawierzchni. Krzywa zachwytu opadała dramatycznie na długich asfaltowych przelotach, po czym pięła się mozolnie w górę na leśnych ścieżkach i duktach…

Maraton reklamowany jako wydarzenie bardziej towarzyskie niż sportowo-wyczynowe, więc na wszelki wypadek nie uzewnętrzniałem się z motywami, które kierowały mną naprawdę, to znaczy z chęcią zdobycia medalu i wyprzedzenia wszystkich, których się da wyprzedzić. Jak ciężkie musiałem mieć dzieciństwo, że tak mi zostało…Na pierwszej pętli trochę tłoczno. Widać z tego, że chodzę w dość popularnym tempie. Chcąc nie chcąc zebrałem w związku z tym garść bezcennych informacji o tym kto, z kim i w którym schronisku wypił ile flaszek wódki i jakie to było fajne. Nad ranem od zachodu jakieś strachy się pojawiły, trochę pobłyskały, pogrzmiały i poszły, a raczej rozpłynęły się w poranku, z którego zrobił się całkiem ładny dzień. Na 50 km pierwszy raz w swojej karierze rajdowej doświadczyłem niebiańskich rozkoszy przepaku. Druga pętla przystosowana do moich oczekiwań: pusto na trasie, dopiero na końcówce trochę się zagęściło, w związku z czym znowu się zestresowałem, żeby rozładować stres przed kimś tam uciekałem, ale średnio mi wyszło. Na mecie Magda z Kefirem i panie z medalem.

Kącik techniczny:

Poszły dwie małe bułki z żółtym serem, trzy banany, dwa snickersy, dwa knoppersy, 4litry cytrynowej niegazowanej rozceńczonej zwykłą wodą 1:1, pół litra isostaru. Było trochę biegania, a raczej truchtania, wszystko w drugiej części i chyba dokładnie tyle, ile mogło być bez narażania się na odpadnięcie nóżek. Premiera plecaka Raidlight evolution: sprawdził się doskonale z pasem biodrowym The North Face. Obawiałem się o pocenie się na plecach (nie ma żadnego systemu wentylacyjnego), ale z czegoś wyrafinowanego są te plecy zrobione, bo słabo odczuwałem pocenie. Salomony XA Comp 3d średnio radziły sobie na asfaltach, brak amortyzacji odczuwałem (ale też moje blisko 88 kg wyszło), poza tym prują się równo i jestem mimo wszystko trochę rozczarowany, bo to dopiero 600 km.

Mapa:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *