Roczne archiwum: 2010

Grunt to kolce

Podstawa to buty z kolcami. Śnieży, mrozi, ale z butami z kolcami można wszystko znieść. Atak na zimę trwa. Ja się przekręcę. Ani to przyjemne, ani miłe, ale trzeba. Czego zimą nie urobisz, to ci latem bokiem wyjdzie (!?).

Czas tycia

Najpierw marazm. Kompletny bezruch. Tydzień bez wychodzenia w obcisłym. Patrzę z przerażeniem przez okno, co się tam wyrabia i boleśnie ciąży mi myśl, że wszystkie moje ścieżki przykrywa teraz warstwa białego i nie mam szans, nawet z tą żałosną łopatą do odśnieżania (z Obi, bo w Castoramie wykupili wszystkie). Ale próbuję, idę w ten nie-mój na razie krajobraz. Biegnę. Tak mi się zdaje. Ten świerk za dwieście metrów. Biegnę dalej. Mijają sekundy. Znowu podnoszę głowę. Świerk dalej dwieście metrów przede mną. Beznadzieja. Myślę o wymówkach, usprawiedliwieniach i wariantach awaryjnych. No, nie mam porządnych butów na to wszystko. Tak, to jest niezłe, nie mam butów, nie mam kasy, rozłożyć ręce i poczekać do marca. W piątek pół pudełka ptasiego mleczka, ale tego dietetycznego, czekoladowego.

To jest czas tycia. Z ostatnim podmuchem jesieni przeminął czas bycia: na ścieżkach, szczytach, halach. Jest za to czas tępego wypatrywania odwilży i żarcia ciasteczek. Jak tak dalej pójdzie, nie wiem, czy przed wiosną gdzieś wyjdę, to bardzo demoralizujące, i niszczące też, jak się tak z tych 300 km w październiku i 200 w listopadzie spada do zaledwie 20-tu w pierwszej dekadzie grudnia. I nie ma się co czarować, że nadrobię, bo nie nadrobię. Tak sobie rozmyślam nad pierniczkami.

Wielkie beskidzkie szuranie

Pętla w Gorcach (Przysłop-Kudłoń-Turbacz-Gorc-Przysłop) a potem w Wyspowy (Jasień-Mogielica-Ćwilin-Mszana)

62,6 km/27 h/+2462 m

Wiszę nad gigantycznym kebabem, zapodanym z wielką kulturą w lokalu „Capri” w Mszanie Dolnej. Kebab rozciąga się wszerz i wzdłuż, jak okiem sięgnąć, na ogromnym talerzu, wokół którego orbitują mniejsze satelity: tymbark miętowy, herbata z cytryną i kawa parzona. W mojej głowie, w zakątku odpowiedzialnym za wspomnienia, mieszają się widoki, wrażenia, zapachy i odgłosy. Kudłoń, Turbacz, Gorc, Jasień, Mogielica, Ćwilin, składają się w jedną, wielką, kosmiczno-beskidzką panoramę. W tej samej chwili kebab, który chyba poczuł się trochę opuszczony, puszcza filuternie oko, więc uśmiecham się do niego szeroko. Tak, zasłużyłem sobie na to bezwstydnie wielkie żarcie za 12 złotych, którego zdjęcie można spokojnie puścić w świat jako żywy (?) dowód na to, że wielki kryzys już minął…

Czytaj dalej

Gdzie na jesienny plener?

Pieniny i Beskid Sądecki

Na zdrowy rozum biorąc, wyjazd w Pieniny w ostatni ciepły i pogodny weekend roku, w poszukiwaniu ciszy, spokoju i romantycznych doznań, to jest średni pomysł. Jakoś jednak nam się udało. Z bazy w Hałuszowej najlepiej zapamiętam trzy balkony: pieniński – z widokiem na Majerz, gorczański – z którego pasmo Lubania wyglądało wyjątkowo majestatycznie, i sądecki, na którym wzruszałem się z wieczora, gdy na Przehybie włączali światła na maszcie telekomunikacyjnym. Poza tym było dokładnie tak, jak w złożonym zamówieniu. W nocy przymrozek osadził zapowiedź nadchodzącej zimy na łąkach, rozciągających się za domem. Do wczesnego przedpołudnia mgły schodziły powoli do dolin, odsłaniając powoli szczyty Gorców. W środku dnia – słonecznie, ciepło i kolorowo. Wieczorem przenikliwy, jesienny chłód i rozgwieżdżone niebo nad głową.

Czytaj dalej

Suma żywieckich przewyższeń

Pętla nad Zawoją: Zawoja Centrum-Jałowiec-Magurka-Babia Góra-Przełęcz Lipnicka-Hala Śmietanowa-Zawoja Centrum

38 km/ 11 h/ +2088

Wylądowałem w zupełnie innym miejscu, niż planowałem. Beskid Śląski przegrał z kretesem w nierównej walce, w której Skrzyczne i Barania nie dały rady z Jałowcem i Królową Babią. Ta trasa to okrojony klasyk, prowadzący z Suchej Beskidzkiej, przez Pasmo Jałowieckie, Babią i Pasmo Policy. Można też powiedzieć – szybki klasyk. Zgrabna pętla, mało kilometrów, piękna suma przewyższeń i widoki sygnowane najlepszą marką – to przecież Beskid Żywiecki. W sumie – coś w sam raz na ostatnią sobotę lata…

Czytaj dalej