Roczne archiwum: 2011

Klucz do zagadki Jaćwingów

Suwalszczyzna – część 3

Lud, który zaginął… Jaki piękny mit… I jaka wielka katastrofa musiała się wydarzyć, żeby mógł powstać. Wojny, powstania, szamotanie się między Litwą, Rusią, Polską i Krzyżakami. I coraz mniej miejsca na te zmagania, coraz szybciej kurcząca się przestrzeń, coraz mniejsze pole manewru. Siurpus pillis oznacza straszny gród. To brzmi nieźle, ale groźna nazwa to za mało, żeby wprawić w konsternację Krzyżaków. Ci akurat mogli nie bać się niczego, mieli w końcu wysoko postawioną patronkę. A więc ostatni, spektakularny akt oporu pod Szurpiłami, klęska, długie dogorywanie w jakichś puszczańskich ostępach, pewnie bez świadomości, że właśnie kończy się ich historia. A potem nic, pustka, cisza, aż na ich miejsce przybyli inni, zastając już tylko nazwy. Nawet nie Indianie Europy, bo Amerykanie w swojej nieudolności wszystkich Indian nie zdołali wymordować; zostało kilku, żeby mogli oglądać jak okupanci zamieniają ich ziemię w tak zwaną kolebkę wolności. Jaćwingom historia oszczędziła takich przeżyć, po prostu nikt nie przetrwał. Czytaj dalej

O jesiennych wędrówkach przez Pogranicze

Suwalszczyzna – część 2

Od rana wieje mrozem od wschodu. Znakiem tego, że Rusek nie śpi. Myślę przez chwilę, czy nie usiąść na końcu Ejszeryszek i nie zacząć na tego Ruska czekać. Tak mniej więcej, jak Stasiuk czekał na Turka na Przełęczy Dujawa. Patrzę w niebo, pocięte białymi śladami pozostawionymi przez samoloty i dociera do mnie, że Ruscy lecą właśnie teraz na Zachód, żeby urządzać się na Kanarach i hiszpańskiej riwierze. Do Ejszeryszek nikt nie przyjdzie. Może co najwyżej przyjadą z gminy położyć asfalt, który zanim rozpędzi się na dobre, już się odbije od linii wyznaczonej przez graniczne słupki. Na pewno skorzystają na tym zawieszenia pojazdów typu audi, licznie zaparkowane na obszernych podwórzach, pomiędzy hałdami pustaków i żelastwa wszelakiego.

Czytaj dalej

O magicznych właściwościach Cisowego Wzgórza

Suwalszczyzna – część 1

Swojego czasu z wielkim smutkiem wracaliśmy do rzeczywistości po dwóch tygodniach spędzonych na Cisowym Wzgórzu. Jak zwykle w takich okolicznościach były deklaracje, że przecież jeszcze tu wrócimy, że za rok, najpóźniej za dwa, i tak dalej. Obydwoje myśleliśmy jednocześnie o tym, że to jest tylko gadanie, odpowiednie na takie okazje i że nic z tego nie wyjdzie, jak to zwykle przy takich zapewnieniach… Czytaj dalej

Korona Pienin

Trawers Pienin z Gronkowa do Jaworek przez Pieniny Spiskie, Pieniny Właściwe i Małe Pieniny, 66km/+2222m

Cisowa Skała to oficjalnie nie są jeszcze Pieniny. Albo raczej – już nie są. Białka, która oficjalnie rozdziela Podhale i Spisz, płynie teraz kilka kilometrów dalej na wschód. Ale nie było tak zawsze. Swojego czasu przepływała gdzieś tutaj, pod Cisową, przynosząc z Tatr wysokogórskie rośliny. Rzeka się przeniosła, rośliny zostały i stąd fenomen Cisowej. Ale ja na swój prywatny użytek rozpoczynam Pieniny właśnie tutaj. Ma to jakieś uzasadnienie, choć wydawać się ono może cokolwiek zadawnione. Czytaj dalej

Czerwone Wierchy

Zakopane-Kiry-Dolina Kościeliska-Ciemniak-Kasprowy Wierch-Hala Gąsienicowa-Kuźnice

30km/11h/+1922m

Moje stanowisko w kwestii tatrzańskiej

W życiu każdego prawdziwego mężczyzny przychodzi taki dzień, że trzeba pojechać w Tatry. Jest to zadanie trudne, jednak trzeba się w końcu pogodzić z koniecznością jego wykonania. Trudność jest dwojakiego rodzaju. Po pierwsze – trzeba pokonać szereg barier czysto fizycznych, do których należą takie rarytasy, jak droga do Zakopanego, Zakopane samo w sobie oraz materialny wymiar tak zwanej góralszczyzny. Bariery mentalne to osobna historia. Trzeba spróbować zlekceważyć napompowaną do granic możliwości mitologię tatrzańską, którą spina w monstrualną całość ikona bacy z łowiecką i Papieża Polaka. Konieczne jest duże samozaparcie, aby obejść to wszystko bez uszczerbku dla wolnego umysłu i zobaczyć Tatry takie, jakimi są. Czytaj dalej