Święci w podróży

Na Ponidziu, gdzieś między Pińczowem a Szczaworyżem napotkaliśmy na gatunek świętych w podróży. Stoją sobie ci biedacy pośród pól, w miejscach najmniej spodziewanych. Trochę tak, jakby się pogubili. Jakby wędrowali kiedyś skądś dokądś w bardzo pilnych, świętych sprawach, aż tu znienacka w połowie tej wędrówki dopadła ich nagła niemoc, i tak już zostali. Wiatr wokoło świszczy, deszcz zacina, mróz nie oszczędza, ptak nie ma litości. Po kilku latach życia w takich warunkach, święty mizernieje na twarzy, traci na szacie, tu mu coś odpadnie, tam się rozleci, ale on trwa na tym swoim wygwizdowiu i podziwia widoki. Żal świętego, pomóc trudno, bo ani przygarnąć pod dach, ani doposażyć sensownie na zimę raczej się nie da. Zresztą, może jest zupełnie inaczej? Może te miejsca są jak najbardziej na miejscu, i to nie oni są pogubieni tylko my? Błądzimy wśród pól patrząc na to wszystko i nic z tego nie rozumiejąc? W takim razie, to nam przydałoby się przygarnięcie pod dach i jakaś wyprawka na trudne dni. Może…


 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *