Skończył mi się Theroux

Paul Theroux, Safari mrocznej gwiazdy, 2013

Najpierw w szacownym kairskim muzeum oglądasz jakieś dzbanki, garnki, narzędzia i ozdoby. Potem wsiadasz do pociągu do Asuanu i przez okno patrzysz na mijane po drodze wioski, w których ludzie noszą wodę i gotują w takich samych dzbankach i garnkach, majsterkują takimi samymi narzędziami i używają takich samych ozdób. W Egipcie podział na przeszłość i teraźniejszość rozpływa się we wszechobecnym, odwiecznym trwaniu, które za nic ma sobie wszelkie rozróżnienia.

Kiedy wydaje ci się, że nasyciłeś się starożytnością, wjeżdżasz do Sudanu, w którym pustynia, ruiny i ludzie są po stokroć bardziej starożytni niż wszystko, co widziałeś na północy. Potem ziemia derwiszów przechodzi w Etiopię. Stada hien terroryzujących starożytny Harer, kolonia rastafarian w Szaszemenie i pamiątki po Rimbaud, który przybył aż tutaj w poszukiwaniu ukojenia. Kraj ludzi, z których prawie każdy dłużej lub krócej siedział w więzieniu. Obrazy, rozmowy, historie tłoczą się i rozsadzają głowę, choć to dopiero Malawi. Safari czyta się inaczej niż pozostałe książki Theroux. To już nie jest zrzędliwy, egotyczny i trochę cyniczny pasażer pociągów świata. Jakby jakiś niezwykły spokój w niego wstąpił. Afrykańskie piękno i brzydotę, nędzę, panoszące się wszędzie okrucieństwo i przycupniętą gdzieniegdzie nieśmiało nadzieję opisuje zawsze z taką samą cierpliwością, spokojem i miłością. Może to mądrość, która czasem przychodzi z wiekiem. Może osobisty stosunek do kontynentu, na którym spędził dużą część młodości. Tak czy inaczej, bardzo prawdziwa jest ta jego Afryka.

Na Safari skończyły mi się książki Theroux. A dokładnie, skończyły mi się polskie przekłady jego książek. Zaglądam na stronę Czarnego, ale w zapowiedziach ani widu, ani słychu. Trochę smutno, bo szmat świata z nim zjeździłem i zdążyłem go polubić. Podobno książki podróżnicze opowiadają przede wszystkim o swoich autorach i w tej mierze są wyrazem ich przerośniętego ego. Jeśli tak, to mnie bardzo podoba się to konkretne ego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *