Okno na Indie

Paulina Wilk, Lalki w ogniu. Carta Blanca, 2012.

Wyobrażam sobie, że każda książka podróżnicza jest jak okno, przez które oglądam inny, odległy świat. Ale prawie zawsze jest tak, że na szybie tego okna pisarz domaluje coś od siebie. Patrzę więc na te dalekie, magiczne i tajemnicze miejsca, mając równocześnie przed oczami autorski do nich komentarz. Tu dodany jakiś kolor, tam mały niuans, jeszcze gdzie indziej filuterny bazgrołek albo literacki ornament, pod którym ktoś chce przemycić swój najmniejszy choćby komentarz do świata przedstawionego. W rezultacie okno zamienia się czasem w witraż, przez który ten świat prześwituje raz lepiej, a raz gorzej. Theroux, Thubron, Kaplan, Terzani. U każdego z nich powtarza się podobna historia. Silne osobowości, ludzie mający wiele do powiedzenia. Czasem namalowany przez nich witraż wydawał mi się nawet ciekawszy i bardziej intrygujący niż to, co było za nim. Zresztą, im lepszy warsztat pisarski tym lepiej historie z witraża zlewały się z historiami z tła tworząc w końcu całość, w której trudno już było je od siebie oddzielić. Doszedłem w końcu do wniosku, że taki jest właśnie charakter prozy podróżniczej. Że pisarz wyruszający w drogę chce w równym stopniu opowiedzieć o sobie, co o opisywanych miejscach. Dosyć jasno wyłożył to Theroux w którymś miejscu Starego Ekspresu Patagońskiego, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że mam rację…

I kiedy już tak sobie myślałem, trafiliśmy na Lalki w ogniu. Najpierw Magda zniknęła na dłuższą chwilę z tego świata, pochłaniając książkę na jednym, długim, głębokim oddechu. Potem ja. Niemal z miejsca ogarnął mnie zachwyt zmieszany z nutą niedowierzania. Okazało się, że Lalki to chyba pierwsze podróżnicze okno z kryształowo czystą szybą. Tak czystą i przejrzystą, że w miarę czytania nabrałem podejrzeń, że w ogóle jej nie ma. Od pierwszej do ostatniej strony pisarka pozostaje niewidzialna. Nie komentuje, nie ocenia, nie snuje teorii. Nie ma jej. Można odnieść wrażenie, że to Indie same napisały tę książkę po to, by snuć w niej niespieszną opowieść o sobie. Przez otwarte na oścież okno wprost do zmysłów docierają świeże kolory, zapachy i nastroje. Autorka stoi gdzieś z boku i po prostu nie przeszkadza. W rezultacie po lekturze pełen jestem przekonania, że tak właśnie wyglądają prawdziwe Indie. Nie wiem, kim jest Paulina Wilk, ale napisała naprawdę niezwykłą książkę. Po Lalkach moje oczekiwania wobec literatury podróżniczej wzrosły niepomiernie. Ile jeszcze jest takich książek i gdzie ich szukać?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *