Spotkanie

W sobotę umówiliśmy się z Konradem na spotkanie w lesie między Jaroszowcem i Bogucinem. Dwaj miłośnicy leśnych ostępów w dobrze sobie znanym miejscu. Mapy, kompasy, gps-y. Długie lata doświadczenia. Weterani outdooru, co to nieraz w deszczu i błocie…

Nie znaleźliśmy się w tym lesie. Ja wisiałem w hamaku i wysyłałem Konradowi sms-y z fachowymi wskazówkami, gdzie jestem i jak mnie znaleźć. Konrad, bez telefonu, krążył po okolicy i nawoływał. Nie wiem dokładnie, jak nawoływał, wyobrażam sobie jakieś Hop, hop!, w każdym razie piękna scena. Później ustaliliśmy w rozmowie telefonicznej, że było fajnie, ale raczej nie będziemy tego powtarzać. W całej historii najbardziej dwuznaczna wydaje się być postawa lasu między Jaroszowcem i Bogucinem. Bo o co dokładnie mu chodziło? Znam go za dobrze, żeby przypisywać mu intencje podstępne i przesycone złośliwością. To mi raczej wygląda na poczucie humoru. A to jest coś nowego. Może więc wcale go aż tak dobrze nie znam? W każdym razie las może odetchnąć, został oczyszczony z podejrzeń. Pozostaje przypowieść o dwóch facetach, którzy tak bardzo chcieli się spotkać, że aż im to nie wyszło.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *