Magia temporalna i misiowa tajemnica

Podobno dla istot żyjących w większej liczbie wymiarów czas może być jak nasze góry i doliny. Mogą wędrować sobie po nim z plecakiem. Wchodzą na górę – przyszłość. Schodzą na dół – przeszłość. Przy czymś takim nasze manipulacje czasem wyglądają co najmniej żałośnie. Całe to kręcenie wskazówkami dwa razy do roku. Trochę do przodu, trochę do tyłu. Urzędowo zadekretowany i na poważnie celebrowany pokaz całkowicie urojonego panowania nad znienawidzonym żywiołem. Pociągi, które za jednym razem zatrzymują się w środku nocy i czekają na czas, a za następnym pozwalają mu uciec, w jednej chwili nabierając godzinnego opóźnienia z niczego. I kogo tak naprawdę powinno się wsadzać do zakładów zamkniętych? Jest w tym wszystkim coś z frazerowskiej magii sympatycznej. Jeśli spluniemy, zacznie padać deszcz. Jeśli pokręcimy wskazówkami na tarczy, czas też się pokręci i przesunie o to, co nazywamy godziną. Magia temporalna. A co na to wszystko czas? Czy ma w ogóle ochotę być tak szturchany? Czy nie dostaje już od tego ataków schizofrenii? Letni – zimowy, letni – zimowy, i tak w kółko. A może sam się przestawia? Może to lubi? To akurat jest do sprawdzenia.

W sobotę wieczorem w ustronnym miejscu ustawiamy przynętę licząc na to, że czas da się skusić. Dwa ludzkie urządzenia do jego rzekomego pomiaru. Jedno jest elektryczne, drugie mechaniczne. Baterie albo sprężynki. Jedno ustawione dobrze (cokolwiek to znaczy), drugie chodzi sobie już od dawna jak chce, bo jego główną funkcją jest przyjemne dla ucha tykanie. Czas może sobie wybrać, jak się chce przestawić i w czym. Noc pełna nerwowego wyczekiwania. Nie zaglądamy do pułapki. Nie musimy. Mamy tam swoich ludzi. A raczej misie. Nasi tajni informatorzy. Z pozoru pluszowi. Czujni, bezwzględni i profesjonalni. Bo to jest IP. Inteligentny Plusz. I jeżeli do tej pory myślałeś, że IP to unikalny numer twojego komputera, to tylko jest dowód na to, jak bardzo Inteligentny Plusz namieszał ci w głowie. A więc oni tam są i mają na wszystko baczenie, a my możemy spać. Rano na drugi dzień dokonujemy pomiaru kontrolnego. Przełomu nie ma. Czas sam się nie przestawił. Są za to inne, zdumiewające (porażające?) spostrzeżenia. Przestawiły się misie. Fizycznie się przestawiły. Co chciały nam przez to powiedzieć?! Czy przestawiły się z misiów zimowych na letnie? Czy to ostrzeżenie?! Czy dowcip taki wiosenny? Zagadka przestawionych misiów czeka na wyjaśnienie. Czy uda się ją rozwiązać przed tym, jak czas w końcu straci cierpliwość i to on zacznie nas sobie przestawiać w odwecie? Tyle pytań i wątpliwości… A deszcz pada, pada, pada…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *