Doścignąć minione

Uwagi na marginesie książki Andrzeja Stasiuka Wschód

Kolejny pielgrzym podróżujący na wschód w nadziei, że można tam znaleźć odpowiedzi na wszystkie pytania. A przynajmniej na większość. Tak, jakby ten Wschód rzeczywiście za wszystko odpowiadał. Jakby nasze pokręcone losy od tego tylko zależały, że na Wschodzie Oni kiedyś wstali ze swoich legowisk, przeciągnęli się przed jurtami, popatrzyli na lewo i prawo, po czym, na nasze, dziedziczone potem z dziada na ojca, z ojca na syna nieszczęście, ruszyli właśnie tu, do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych. Czyngis-chan, Tamerlan, Ruscy, teraz Chińczycy. I to przez nich właśnie takie a nie inne są wspomnienia synów i córek tej ziemi, taka a nie inna pamięć miejsc, zapachów i wrażeń z nadbużańskich brzegów, z zapuszczonej lewobrzeżnej Warszawy i z beskidzkiej dziczy pod Wołowcem.

A może właśnie dobrze, że się wybrali? Że zadali sobie tyle trudu, żeby dotrzeć? Bo co by było, gdyby nie nadciągnęli? Kogo byśmy ganiali przez te pola malowane zbożem rozmaitem? Przeciw komu spiski i powstania, na kogo kosy, przed kim strach, przez kogo wieczne tułactwo? Tak jest, bez nich nie bylibyśmy sobą. Kimś innym na pewno tak, ale to przecież już nie byłoby to samo. A tak w ogóle – co tam jest, na tym Wschodzie, kiedy już się przejedzie te tysiące kilometrów? Rozpad, opuszczenie i dogorywanie. Wielki Eksperyment nie powiódł się i wszystko powoli wraca do punktu wyjścia, w którym jest tylko pustka i wiatr.

Co ciekawe, Oni też tam dalej są. Wstają rano ze swoich legowisk, przeciągają się przed jurtami, patrzą na lewo i prawo. A może w ogóle nigdy się stamtąd nie ruszyli? Może to wszystko się nie wydarzyło? Albo wydarzyło się, tylko zupełnie inaczej? Przecież przeszłość istnieje tylko w naszych głowach. A wiadomo, jak to jest z ludzkimi głowami. Dobra głowa każdego ranka może sobie wymyślać nową przeszłość. Czy jest w takim razie coś, co istnieje na zewnątrz naszych głów? Jak najbardziej. Pustka i wiatr.

* * *

Andrzej Stasiuk: Wschód, Wyd. Czarne, Wołowiec, 2014.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *