Chłop Ołp na wzgórzu 363

Chłop Ołp z Ołpin przyszedł tu kiedyś i przepadł. W niedzielę chciał w polu pracować, wyobraźcie to sobie. Dwa, może trzy snopki zdołał postawić i tyle go widzieli. Pogórzański Kusy, bratanek diabła, na co dzień leniwy i nieszkodliwy – ot, tyle tylko, żeby pijanego zrzucić z mostu albo chłopem kradnącym drewno w pańskim lesie zakręcić, tym razem wpadł w prawdziwy gniew. Kraść drewno albo upić się czasem – to jedno, ale żeby w niedzielę w polu pracować? Ołp sam się o to prosił. A teraz znikł. Ale nawet bez niego tłoczno jest na wzgórzu 363. Od północy stoi cmentarz z pierwszej wojny. Od południa był kiedyś jeszcze jeden, ale nawet ślad po nim nie został. Urządzono go obok starego kirkutu, żeby pochować żydowskich żołnierzy z armii austro-węgierskiej. Kirkut też już nie istnieje. Po drugiej wojnie rozebrali go miejscowi, bo kamień z macew był dobry na fundamenty i schody. Dopiero ostatnio pewien miłośnik historii zebrał po gospodarzach fragmenty macew i z pomocą gminy zwiózł je z powrotem na stare miejsce. Nie ma tego wiele. Wyżej stoi jeszcze w środku pola krzyż na miejscu starego cmentarza cholerycznego. Całe to wzgórze ze swoją niepokojącą zawartością zabezpieczone jest ze wszystkich stron linią obronną poświęconych miejsc. Na północy – kościół parafialny w Ołpinach. Od południa, południowego wschodu i zachodu – rozłożony niczym wachlarz łańcuszek śródpolnych kapliczek: Sikorówka, Podlesie, Granice. A Ołp, wiedząc przecież, co to za miejsce, tej jednej niedzieli jakby rozum stracił. Był chłop – nie ma chłopa.

Jedna myśl nt. „Chłop Ołp na wzgórzu 363

  1. Jozin235

    Byłem widziałem(cmentaż_+ , ,prawie zapomniana historia I wojny św. szkoda!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *