Jan Nepomucen rzekomo odnaleziony

Niektórzy mówią, że go nie ma. Inni twierdzą, że jest, choć wyczuć można w tych słowach cień wątpliwości. Nepomucen zagubiony, Jan usilnie się ukrywający, nepomuk najwyraźniej wędrujący. W niejasnych i sprzecznych relacjach pojawia się a to pod Duchową Górą, a to na Rogozowej, a nawet gdzieś za Iwkową. Wymykał nam się długo i wytrwale. Po kilku nietrafionych akcjach poszukiwawczych zaczął powoli obrastać legendą. Będąc w jego temacie już niemal u kresu sił, wczesną jesienią zorganizowałem dwudniową wyprawę ostatniej szansy. Jeśli nie znajdę go tym razem, to nie znajdę już nigdy.

Znalazł się! Był pod Rogozową, przy niewyraźnym rozstaju mocno zarośniętych ścieżek, na postrzępionej granicy rolno-leśnej, w miejscu, do którego bez gps-a nie trafiłbym po raz drugi. Odnalazłem go późnym popołudniem, gdy dolina pogrążała się już powoli w ciemności. Kiedyś na kamiennym postumencie stał pewnie krzyż, później utrącony, przez co dzisiaj na samym szczycie znajduje się niewielki, prosty, płaskorzeźbiony wizerunek świętego. Na drugi dzień rano przyszedłem tu jeszcze raz, żeby utrwalić w pamięci atmosferę tego miejsca, która ma w sobie coś z prasłowiańskiego świętego gaju.

A teraz najlepsza część historii. Po powrocie do domu zajrzałem do pewnej książki, w której znajduje się jedyne znane mi zdjęcie owego Jana zagubionego. Szybko porównałem tę fotografię z moim znaleziskiem. Nie trzeba było zresztą specjalnie wytężać wzroku. To nie był ten sam Jan…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *