Opuszczone nad Dubiem

Do opuszczonego gospodarstwa prowadzi niewyraźna ścieżka ze skrzyżowania dróg w centrum Dubia. Najpierw kilkadziesiąt metrów przez pola, do skraju lasu. Potem jeszcze chwilę przez las. Gospodarstwo, czy też miniaturowy przysiółek, zajmuje zarastająca polanę pod szczytem Łysej Góry. Ludzie, kiedy tu jeszcze mieszkali, mieli stąd piękny widok na południe, na dolinę Rudawy, na grzbiet Tenczyński, może także na góry. Przysiółek nie jest szczególnie stary, pojawia się dopiero na mapie z 1907 roku. Mieszkańcy opuścili go pewnie w drugiej połowie XX wieku, gdy tuż za ich plecami zaczął dudnić kamieniołom w Dubiu. Pewnie nie mieli innego wyjścia, tylko odejść…

Dom położony niżej, ceglany, nie jest specjalnie ciekawy. Za to wyżej dogorywa w spokojnej agonii drewniana chata wystawiona na wysokiej, kamiennej podmurówce. Na południowej ścianie zostały jeszcze fragmenty dawnej, niebieskiej malatury. To za jej sprawą w słoneczne południe dom świeci z daleka wesoło, jakby dalej był pełen życia, a gospodarze na chwilę tylko wyszli gdzieś w pole albo zjechali do wsi po zakupy. Ale to tylko z daleka. Kiedy podejdzie się bliżej, czuć atmosferę opuszczenia i rozpadu, która dziwnie się ma do tego intensywnego, jakby gdzieś od środka dodatkowo podświetlonego błękitu. Piękne węgły, drewniane uchwyty na nieistniejące rynny, z fantazją wycięte szalunki. Wewnątrz porzucone w nieładzie, zsunięte pod ścianę, pokryte szarą patyną kurzu meble. W kuchni zrujnowany piec. Na masywnej belce odrzwi – krzyżyk z brzozowego badylka wyciągniętego z poświęconej wielkanocnej palmy. Od gromu, od choroby, od wszelkich nieszczęść. Nie od kamieniołomu. Na buku w pobliżu domu żółta tablica ostrzega, że tu, pod Łysą Górą, bardzo jest teraz niebezpiecznie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *