Stacja Noc

Biwak w Dolinie Racławki

W zamierzchłych czasach za moim łóżkiem stało analogowe radio. Była to ogromna skrzynia z gałkami, klawiszami i szybą, za którą znajdował się wskaźnik pokazujący częstotliwości. Włączałem to urządzenie w środku nocy, żeby obracać powoli pokrętłem strojenia i wyłapywać z kosmicznego szumu sygnały odległych stacji nadających programy w egzotycznych językach. Przypomniałem sobie o tym wszystkim w Dolinie Racławki, gdzie spędziłem w tym roku kilka wiosennych nocy. Poszukiwanie miejsca na biwak za każdym razem przypominało strojenie radia. Przesuwałem się po zboczu doliny jak wskaźnik po skali, próbując wyłowić czysty sygnał nadciągającej nocy z napływającego zewsząd hałasu cywilizacyjnego. Nie jest to proste, bo jeśli podejść za bardzo na południe, eter zaleją odgłosy kamieniołomu w Dubiu, jeśli zaś odbić za bardzo na północ, można się dostać w zasięg akustycznego życia Paczółtowic. Ale za trzecim razem prawie się udało. Złapałem Stację Noc na skalnym cyplu, z którego otwiera się leśne okno na przeciwległe zbocze doliny. Na pierwszym planie szum płynącej w dole Racławki. Za nim typowe leśne rozmaitości: szurające w liściach jeże i wiewiórki, przechadzające się sarny, truchtające dziki. Sowy. Nietoperze. Robaczki świętojańskie. Szmer liści poruszanych wiatrem. I na samym końcu, w głębokim tle, głęboka cisza czerwcowej nocy.

Napisałem, że prawie się udało. Chodzi o to, że następnego dnia przed godziną szóstą rano w Paczółtowicach obudził się człowiek posiadający pasję, wydajną pilarkę tarczową i stos listewek do pocięcia. Wiem, bo widziałem to wszystko maszerując godzinę później na przystanek autobusowy. Mimo to miejsce z zasięgiem Stacji Noc w Dolinie Racławki nie jest stracone. Jesienią, gdy pasja piłowania ulegnie w obliczu niesprzyjających warunków atmosferycznych, będzie tutaj naprawdę pięknie. Chyba, że nie doceniam właściciela pilarki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *