Archiwum kategorii: Wolne myśli

Bieganie anarchistyczne rok później

Oto przyczynek do powszechnej historii biegania. W 2011 roku postanowiłem biegać w sposób zorganizowany i zaplanowany. Krótko mówiąc, postanowiłem trenować. Wybiegałem wtedy przez cały rok 1190 kilometrów. Kiedy zaczął się rok 2012 pomyślałem, że potrzebuję więcej swobody i popuszczenia rygorów, bo systematyczny trening nudzi mnie śmiertelnie. Wtedy nabiegałem 1543 kilometry. Na początku roku 2013 rozpocząłem eksperyment z bieganiem anarchistycznym. Oznacza to, że przestałem trenować i zacząłem biegać z wolna i od niechcenia… Czytaj dalej

Raz na sto tysięcy lat

Raz na sto tysięcy lat przelatuje w pobliżu Olkusza kometa Pansstars. Mniej więcej z taką samą częstotliwością wykorzystujemy nasze okna dachowe do zaawansowanych obserwacji astronomicznych. Jak powszechnie wiadomo, komety mogą być nieprzewidywalne (vide Kometa nad Doliną Muminków). Nie wiedzieliśmy, ile czasu trzeba będzie spędzić na poddaszu, więc na wszelki wypadek zabraliśmy ze sobą czapki, szaliki, wielką miskę sałatki z tuńczyka, pieczone ziemniaki i coś do picia. Obserwacje były prowadzone zgodnie z zaleceniami podanymi w internecie. Niestety, w przewidzianym czasie, to znaczy w godzinę po zachodzie słońca, nad horyzontem, piętnaście stopni na lewo od punktu słońca pojawił się jedynie fragment wieży kościoła parafialnego. Podejrzewam, że był tam już wcześniej… Z braku komety zaobserwowaliśmy jeszcze migające na czerwono światła kombinatu w Bolesławiu oraz policję, która naprzeciwko bloku zatrzymała forda transita. Ponadto piękny księżyc i mnóstwo bardziej stabilnych ciał niebieskich, w tym przede wszystkim gwiazdy. Kiedy już dostatecznie wymarzliśmy stojąc w otwartym oknie, przyszedł czas na rozpasaną konsumpcję. Sałatka była doskonała. Wieczór zaliczam do wyjątkowo udanych.

Bieganie na przedwiośniu


Bieganie na przedwiośniu jest pełne niespodzianek. Najpierw tydzień temu ogłosiłem koniec zimy. Kilka razy zdążyłem nawet wybiec w świat w cienkich gatkach. W pobliskim lesie metodycznie i z zapałem wdeptywałem w ziemię resztki śniegu, żeby zrobić więcej miejsca wiośnie. I cała ta praca poszła na marne. Wczoraj wieczorem zadymka za oknem, atak gęstego śniegu niesionego podmuchami porywistego wiatru. Nie ma nadziei dla moich świeżo odśnieżonych ścieżek. Dziś w porannych wiadomościach radiowych komunikat: w powiecie hrubieszowskim 99% dróg jest nieprzejezdnych. Na Zakopiankę tylko z łańcuchami. Jest 15 marca.

PS
16 marca pełne słońce. Ktoś wysoko postawiony czyta tego bloga…

Koniec z Muminkami?

O książce Boel Westin Tove Jansson: Mama Muminków

Koniec z Muminkami. Przynajmniej z tymi, które poznałem kiedyś w dzieciństwie i do których ostatnio powróciłem. Wszystko przez to, że przeczytałem biografię Tove Jansson. Książka przeleżała najpierw kilka dni na półce. Kręciłem się obok, zerkając na nią co jakiś czas i snując ciężkie, jak zawsze, rozważania. Z jednej strony – ciekawość, kim była Mama Wszystkich Muminków. Z drugiej – obawa, że kiedy już ją bliżej poznam, świat zamknięty w dziewięciu małych tomikach zmieni się bezpowrotnie i utracę coś ważnego. Czytaj dalej

Idzie wiosna

Idzie wiosna, bez dwóch zdań. Badylek, który kupiliśmy w grudniu jako ozdobę świąteczną, puszcza zielone. Zielone przedarło się przez warstwę pseudośniegu, którym badylek był pociągnięty dla wzmożenia nastroju bożonarodzeniowego. Jak dobrze pójdzie, będzie ozdoba wielkanocna. Poza tym przed naszym blokiem pękła rura z wodą, a jak mówi stare przysłowie ludowe, kiedy w lutym rura pęka, wiosna idzie, zima stęka.