Archiwum kategorii: Zawody, rajdy, maratony

Pół wulkanu w sosie majowym

Złotoryja-Myślibórz-Świerzawa, 56km/+1200m

Lektura Regulaminu nie pozostawiała żadnych wątpliwości. W tym roku będzie trudniej. Trzeba zapomnieć o prostej liniówce i beztroskim napieraniu po oznakowanym szlaku. Może i znajdę czas na podziwianie widoków, ale przede wszystkim trzeba będzie, o zgrozo, myśleć. 15 punktów kontrolnych, zaawansowany orienteering. Pomyślałem o wszystkich porażkach nawigacyjnych mojego życia. O tym, jak rok temu wykonałem pewien radosny skrót przez pokrzywy, kierując się wyłącznie intuicją. Przysiółek Jeżyków nad Chełmcem okazał się wtedy być jednym z tych miejsc, w których hasło Luke, użyj mocy powinno być zastąpione przez Luke, użyj kompasu. A potem Wąwóz Myśliborski, który w przedziwny sposób zaczynał się zupełnie, ale to zupełnie gdzie indziej. No cóż, tam mogłem przynajmniej tłumaczyć się tym, że byłem kompletnie zamroczony szarlotką z punktu żywieniowego. A teraz te 15 punktów. Punktów z całą pewnością przyczajonych, podstępnie schowanych, ukrywających się nie za tymi drzewami, przełażących na inną stronę drogi i śmiejących się złośliwie nie z tego brzegu potoku. Ale zaraz przypomniałem sobie łąki nad Pomocnem i Kondratowem, Ostrzycę wieczorową porą i tajemniczy Grodziec, wiszący posępnie gdzieś nad głową tuż po północy. Nie ma rady, trzeba jechać. Zabiorę więcej batonów i dodatkową parę skarpet. Jeśli już koniecznie chcą szukać mnie po nocy gdzieś pod Legnicą – proszę bardzo, jestem do dyspozycji. Czytaj dalej

Świętokrzyski Twardziel

Trawers Gór Świętokrzyskich czerwonym szlakiem Gołoszyce-Kuźniaki, VIII Rajd Unijny po Górach Świętokrzyskich (Twardziel Świętokrzyski), 95,5 km/18h 37min/+2188m

To była miłość od drugiego wejrzenia. Choć z początku niewiele na to wskazywało. Wysadzili nas w Gołoszycach, w miejscu wyglądającym na zupełnie przypadkowe. Myślałem przez chwilę, że może się pomylili, takie jałowe pobocze nigdzie i wszędzie, naprawdę mało podniosłe miejsce. W pierwszej chwili czułem się raczej porzucony, niż dostarczony na start kultowej setki. W tym czasie z trzech kolejnych autobusów wysypywało się na to smutne pobocze mrowie setkowiczów. Duża część z nich wyglądała na pewnych siebie, bez roztrząsania okoliczności ruszali też w drogę, czyniąc to dziarsko i z przytupem. Przyjrzałem się miejscu jeszcze raz i ten drugi ogląd był już zupełnie inny. Od ruchliwej szosy w górę Pasma Jeleniowskiego prowadzi przez pola piękna aleja z drzew nie wiem jakich. Ruszyłem z wolna przed siebie, a świętokrzyskość dała zaraz o sobie znać, roztaczając wokół urok wieczorowej pory. Mniej więcej w połowie wspomnianej alei wiedziałem już, że mi się podoba. Byłem nawet skłonny przyznać, że podoba mi się bardzo. Czytaj dalej

41 godzin

Pętla w Sudetach. VIII Przejście Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza, 143 km/40h 49min/+4813m

Piątek

19:55

Spróbujmy ustalić, co ja tutaj właściwie robię i dlaczego. Przejście 145 kilometrów jednym ciągiem nie jest raczej ani mądre ani specjalnie zdrowe. W moim wieku powinienem szanować się trochę bardziej. Niestety, za dużo ludzi już wie, że się wybrałem na Przejście. Raczej trudno będzie się wywinąć. Jedyny ratunek w tym, że w ostatniej chwili organizatorzy pojmą, jakie to szaleństwo i odwołają imprezę. Ale nic z tego. Żegnam się z Magdą, która za chwilę pogrąży się w ciepłej pościeli w pewnej miłej agroturystyce w Michałowicach. Ona też nie do końca to czuje. Bo co to jest za wyjaśnienie: ja po prostu muszę iść, kochanie. Tak, to jest podejrzane. Czytaj dalej

Ciche szczęście wśród wulkanów

24 godzinny marsz Szlakiem Wygasłych Wulkanów

99,3km/20h 30min/+1465m

Przejścia na takiej trasie nie mogłem przepuścić. Góry i Pogórze Kaczawskie to jest jedno z tych mitycznych miejsc, do których przez lata podróżowałem wirtualnie, wisząc godzinami nad rozłożoną mapą i układając coraz to bardziej genialne plany. Przyjadę tu, pójdę tędy i dojdę tam. Działała magia ikonek oznaczających tajemnicze miejsca: „dawne górnictwo”, „krzyż pokutny”, „ruiny szubienicy”, „sztolnia”, „WULKAN”. I do tego te wszystkie niezwykłe nazwy. W mojej wyobraźni kraina wypełniała się powoli mnóstwem mniej lub bardziej wydumanych niesamowitości. Potem było Przejście Kotliny Jeleniogórskiej, odcinek kaczawski, pierwsze zapoznanie i od razu poczucie niedosytu. No i teraz, ni stąd, ni zowąd – Wulkany w 24h. W sumie to był najkrótszy proces decyzyjny w dziejach. Po prostu jadę. Będzie fajnie, może nawet jakaś mała erupcja wulkaniczna się przytrafi – kto wie, nie takie rzeczy miały już miejsce na świecie. Czytaj dalej

Kierat na 14 sposobów

VIII Międzynarodowy Ekstremalny Maraton Pieszy KIERAT 2011

106 km/23 h 26 min/+3454m

Dzień przed startem obejrzałem Szkołę Przetrwania NG starając się wyłapać te myśli Beara Gryllsa, które mogłyby okazać się przydatne na Kieracie. W pamięci utkwiły mi trzy: 1) Nie będzie łatwo 2) Najważniejsza jest woda 3) W walce o przetrwanie nie można zatrzymywać się zbyt długo w jednym miejscu. Wszystkie trzy okazały się jak najbardziej słuszne. Czytaj dalej