Archiwum kategorii: Zawody, rajdy, maratony

Czwarte kieratowanie

VII Międzynarodowy Ekstremalny Maraton na Orientację KIERAT 2010

106 km/27 h 45 min

Jak zwykle zrobiłem wiele, żeby utrudnić sobie szybkie i łatwe przejście trasy. Presja prognozy pogody zrobiła swoje. Dwie pary butów, w tym jedne ciężkawe trekingi. Różne rzeczy na przetrwanie ulewy i jeszcze inne rzeczy, na wszelki wypadek. Dużo. Ale moja psychika odznacza się odpornością na deszcz porównywalną z nieimpregnowanym tropikiem chińskiej dwójki. Pierwszy rzut oka na mapę zadziałał na wszystkie moje rozterki i obawy jak mocny środek znieczulający. Bosko. Taka trasa – tak właśnie zawsze chciałem się przejść bo tym kawałku Beskidów. Ech, ten Sochoń to jest jednak prze-gość…

Czytaj dalej

Wielka Próba

Pętla w Sudetach. VI Przejście dookoła Kotliny Jeleniogórskiej im. Daniela Ważyńskiego i Mateusza Hryncewicza, 140 km/47 h 43 min

Zaczęło się od podejmowania decyzji. Jechać czy nie jechać? Studia nad prognozami pogody, bo może jednak będzie lało, a wtedy wymówka gotowa. Różne zresztą tłumaczenia. Że nie warto, bo masa kasy wyjdzie na przejazd i godną kwaterę dla Madzi. Że Łuczko przeszedł w zeszłym roku i w ogóle nic specjalnego z tego powodu nie czuł. Co pomogło w decyzji na tak? Rozmowa z Magdą jakieś dwa dni przed. Chęć integracji z Konradem, bo mi głupio, że tyle razy na coś tam mogliśmy się umówić i nigdy nic z tego nie wychodziło. No i prognoza pogody, która nie pozostawiała złudzeń: będzie ładnie. Trochę przypominało mi to wiosennego, niedoszłego Harpagana i zastanawiałem się, co rypnie, co się takiego wydarzy tuż przed startem, że nie będę mógł ruszyć. Ale nie wydarzyło się nic. A potem już tylko Przejście.

Czytaj dalej

Do trzech razy sztuka

VII Międzynarodowy Ekstremalny Maraton na Orientację KIERAT 2009

102 km/25 h 52 min


Można by powiedzieć: no i znowu to samo. Limanowa, Siwy Brzeg, godzina 18.  W pewnym sensie – obchodzę urodziny. Na torcie mogę postawić dwie świeczki: właśnie kończę pierwsze dwa lata swojego życia rajdowego. Ale nic z tego. Zamiast tortu w plecaku w równym rządku czekają na swoją kolej wszystkie batony świata. Młody jestem, jak z tego wynika, więc i wyluzowany: robię głupie miny do Madzi, która tylko kiwa z politowaniem głową i trzaska pamiątkowe zdjęcia. Ale zaraz poważnieję. Za chwilę Kierat Numer Trzy. Ten Kierat. Najbliższe godziny będą decydujące, przełomowe i absolutnie niepowtarzalne, bo albo ja w końcu Jego, albo On znowu mnie. Sprawa jest poważna, adekwatny do tego byłby może Wagner, puszczony z wieży limanowskiego kościoła. Patrzę po towarzystwie wokół, no chyba tylko ja mam takie poważne przemyślenia. Niech będzie, jakoś pogodzę się z myślą, że Mój Kierat jest zdecydowanie najważniejszą sprawą z wszystkich, obecnych tu dookoła, prawie czterystu spraw i sprawunek. I tak, nieskromnie zupełnie stojąc na limanowskim bruku, czekam cierpliwie na koniec nostalgicznej opowieści o walorach edukacji w limanowskich szkołach, którą ku wielkiemu zainteresowaniu wszystkich snuje burmistrz czy  może jakiś inny ważny oficjel. No skończył już. Startuję. Wdzięcznym łukiem wchodzę jeszcze w kadr aparatu, po czym daję się porwać rzece napieraczy… Czytaj dalej

Kolejna pętla w Kampinosie

XXXV Maraton Pieszy im. Andrzeja Zboińskiego w Puszczy Kampinoskiej

102km/21h 35min


… a mój drugi. Mam sentyment do Kampinosu, bo przed rokiem, po niepowodzeniu na Kieracie, tutaj miałem wspaniałe chwile: pierwsza ukończona setka, i to w dobrym czasie. No i najstarszy taki maraton w Polsce, czyli wypada być. I jeszcze to, że jest w sumie łatwy, po podanej trasie (choć z tą łatwością to też nie do końca)… Czytaj dalej

Konecka Setka

VII Supermaraton Pieszy na 100 km „Konecka setka”

100km/17h 10 min


Dwie pętle po 50km z bazą w Sielpi. Wstępny rekonesans nocną porą, a potem pogłębianie fascynacji ziemią konecką za dnia. Wystąpiła ścisła korelacja między fascynacją i rodzajem nawierzchni. Krzywa zachwytu opadała dramatycznie na długich asfaltowych przelotach, po czym pięła się mozolnie w górę na leśnych ścieżkach i duktach… Czytaj dalej