Archiwa tagu: Suwalszczyzna

Poszukiwanie przygód w Puszczy Rominckiej

Suwalszczyzna – część 4

Skaczemy przez dawną pruską granicę, aby znaleźć się w samym środku Puszczy Rominckiej. Spodziewam się przygód. Gdzieś tutaj zaczynają się ruscy, a po nich zawsze można spodziewać się mocnych wrażeń. Kolejne kilometry, podczas których zagłębiamy się w las, budują atmosferę napięcia. Dzień jest pochmurny, a na dnie świerkowego lasu panuje dodatkowo nieustający nigdy półmrok. Jest jakoś cicho, ale wiadomo, wszyscy wynieśli się ze względu na sąsiedztwo. Maszerujemy starą drogą, którą Niemcy obsadzili kiedyś czerwonymi dębami. Wtedy to były Prusy Wschodnie, cesarskie lasy do gnębienia jeleni i innej zwierzyny łownej. Ogrodzone wysokim płotem tak, żeby plebs nie przeszkadzał cesarskiemu majestatowi w namierzaniu kolejnych celów. Potem Goering zwoził do swojej puszczańskiej rezydencji dzieła sztuki skradzione w całej Europie. Wypełnione po brzegi ciężarówki mogły jechać nawet po tej drodze. Pierwszy koneser Rzeszy w spokoju i ciszy rozwijał swoje kolekcjonerskie upodobania, wdychając w płuca puszczańskie powietrze. Przynajmniej do chwili, w której zaczęło śmierdzieć spalinami nadjeżdżających od wschodu t-34. Czytaj dalej

Klucz do zagadki Jaćwingów

Suwalszczyzna – część 3

Lud, który zaginął… Jaki piękny mit… I jaka wielka katastrofa musiała się wydarzyć, żeby mógł powstać. Wojny, powstania, szamotanie się między Litwą, Rusią, Polską i Krzyżakami. I coraz mniej miejsca na te zmagania, coraz szybciej kurcząca się przestrzeń, coraz mniejsze pole manewru. Siurpus pillis oznacza straszny gród. To brzmi nieźle, ale groźna nazwa to za mało, żeby wprawić w konsternację Krzyżaków. Ci akurat mogli nie bać się niczego, mieli w końcu wysoko postawioną patronkę. A więc ostatni, spektakularny akt oporu pod Szurpiłami, klęska, długie dogorywanie w jakichś puszczańskich ostępach, pewnie bez świadomości, że właśnie kończy się ich historia. A potem nic, pustka, cisza, aż na ich miejsce przybyli inni, zastając już tylko nazwy. Nawet nie Indianie Europy, bo Amerykanie w swojej nieudolności wszystkich Indian nie zdołali wymordować; zostało kilku, żeby mogli oglądać jak okupanci zamieniają ich ziemię w tak zwaną kolebkę wolności. Jaćwingom historia oszczędziła takich przeżyć, po prostu nikt nie przetrwał. Czytaj dalej

O jesiennych wędrówkach przez Pogranicze

Suwalszczyzna – część 2

Od rana wieje mrozem od wschodu. Znakiem tego, że Rusek nie śpi. Myślę przez chwilę, czy nie usiąść na końcu Ejszeryszek i nie zacząć na tego Ruska czekać. Tak mniej więcej, jak Stasiuk czekał na Turka na Przełęczy Dujawa. Patrzę w niebo, pocięte białymi śladami pozostawionymi przez samoloty i dociera do mnie, że Ruscy lecą właśnie teraz na Zachód, żeby urządzać się na Kanarach i hiszpańskiej riwierze. Do Ejszeryszek nikt nie przyjdzie. Może co najwyżej przyjadą z gminy położyć asfalt, który zanim rozpędzi się na dobre, już się odbije od linii wyznaczonej przez graniczne słupki. Na pewno skorzystają na tym zawieszenia pojazdów typu audi, licznie zaparkowane na obszernych podwórzach, pomiędzy hałdami pustaków i żelastwa wszelakiego.

Czytaj dalej

O magicznych właściwościach Cisowego Wzgórza

Suwalszczyzna – część 1

Swojego czasu z wielkim smutkiem wracaliśmy do rzeczywistości po dwóch tygodniach spędzonych na Cisowym Wzgórzu. Jak zwykle w takich okolicznościach były deklaracje, że przecież jeszcze tu wrócimy, że za rok, najpóźniej za dwa, i tak dalej. Obydwoje myśleliśmy jednocześnie o tym, że to jest tylko gadanie, odpowiednie na takie okazje i że nic z tego nie wyjdzie, jak to zwykle przy takich zapewnieniach… Czytaj dalej